Dzisiaj jest: czwartek,
23 października 2014r.

wykop.pl

Ks. Krzysztof Domagalski

Sat, 2006-01-14 10:20:55

Afryka jaką widzę cz. I

27 X 2005 r.

Centre d’Accueil - Centrum przyjmowania misjonarzy. To waśnie tutaj wylądowałem poprzedniego wieczoru po opuszczeniu lotniska. Na lotnisku czekał już na mnie Ks. Mariusz Misiorowski i to z nim będę pracować na jednej misji. Jednak zanim dojedziemy do naszego Bologo wypada zwiedzić stolicę a właściwie stołeczne targowisko aby poczynić pewne zakupy i dnia następnego wyruszyć na południe Czadu. No i już w domku. Po prawie sześciu godzinach jazdy ponad 400 km jedyną asfaltową droga dojechaliśmy do Bologo czyli miejsca naszego przeznaczenia. To co widzimy to nasza plebania. każdy ma swój pokój z prysznicem i umywalką, jak na warunki afrykańskie to super komfort.

Wejdźmy do środka. Wow! Spanko pod baldachimem. Nic z tego to nie baldachim królewski tylko moskitiera chroniąca nas przed natarczywością komarów i innych drobnych żyjątek które chciałyby wleźć do łóżka. Dzięki panelom słonecznym zamieszczonym na dachach możemy korzystać z dobroci techniki. Jak to dobrze, że na początku czerwca za ostanie zaskórniaki kupiłem to cudo zwane „laptopem”. Inaczej nie byłoby tej opowieści. A poza tym można przy nim spędzać ciekawie wieczory.

Teraz trochę o duszpasterstwie. Msza św. w tygodniu odprawiana jest o godzinie 6.00. Tak to nie pomyłka w druku o godzinie szóstej, a więc wstajemy o piątej rano. W niedziele aby mogli dotrzeć wierni z bardziej oddalonych zakątków wioski Msza jest o 8.00. Świec w Afryce praktycznie się nie używa, brak wosku, a poza tym w temperaturze 40º C stopiłyby się.


Czad - Bologo, 27 XII 2005 r.

Koniec Adwentu to duży wysiłek dla każdego kapłana, a wszystko po to aby dobrze przygotować swoje parafię na Święta Bożego Narodzenia. Dlatego z radością zasiada się do wigilijnego stołu z tradycyjnymi polskimi potrawami. Kiedy wyjeżdżałem do Afryki w październiku nie myślałem że taka atmosfera może mieć miejsce na naszej misji, a jednak przy odrobinie organizacji można osiągnąć wiele. Na kilka tygodni przed Świętami umówiliśmy się z p. Teresą Lewandowską z Timberi i księżmi Wiesiem i Jakubem z Deresii ( jeszcze nie tak dawno pracowali tam nasi świeccy misjonarze państwo Ałła i Przemysław Grzechowiakowie ), że chociaż częściowo, w miarę możliwości Boże Narodzenie spędzimy razem. Przygotować wieczerzę wigilijną, szczególnie w warunkach afrykańskich potrzebna była kobieca ręka pani Teresy. W wigilijny wieczór po wspólnej modlitwie i śpiewie kolęd zasiadając do stołu połamaliśmy się wspólnie opłatkiem. po czym zachwycaliśmy się zdolnościami kulinarnymi naszej misjonarki z Timberi. Wieczorem, może nie o 24.00 ale w nocy odprawiliśmy „Pasterkę” i tak przeminął wigilijny wieczór. W dzień Bożego Narodzenie Ks. Mariusz odprawił uroczystą Mszę św. w naszym parafialnym kościele w Bologo, ja natomiast pojechałem odprawić Msze św. w jednym z bardziej odległych sektorów. Jaka to ogromna radość, kiedy na wielkim placu wioski widzi się zgromadzonych ok. 700 osób aby uczestniczyć w Eucharystii. Mimo 38 º C wszyscy wytrwale uczestniczyli w liturgii. Pod wieczór dojechali do nas ks. Jakub Szałek i ks. Wiesław Podgórski z Deresii, by dzielić wspólnie radość Narodzenia Pańskiego. Daleko od rodzinnych stron każdy drobiazg przypominający Polskę sprawia ogromna radość, chociażby wspólna świąteczna kolacja.


27.10.2005 Centre d’Accueil - Centrum przyjmowania misjonarzy. To waśnie tutaj wylądowałem poprzedniego wieczoru po opuszczeniu lotniska. Na lotnisku czekał już na mnie Ks. Mariusz Misiorowski i to z nim będziemy pracować na jednej misji. Jednak zanim dojedziemy do naszego Bologo wypada zwiedzić stolicę a właściwie stołeczne targowisko aby poczynić pewne zakupy i dnia następnego wyruszyć na południe Czadu.

27.10.2005 Centre d’Accueil - Centrum przyjmowania misjonarzy. To waśnie tutaj wylądowałem poprzedniego wieczoru po opuszczeniu lotniska. Na lotnisku czekał już na mnie Ks. Mariusz Misiorowski i to z nim będziemy pracować na jednej misji. Jednak zanim dojedziemy do naszego Bologo wypada zwiedzić stolicę a właściwie stołeczne targowisko aby poczynić pewne zakupy i dnia następnego wyruszyć na południe Czadu. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

No i już w domku. Po prawie sześciu godzinach jazdy ponad 400 km jedyną asfaltową droga dojechaliśmy do Bologo czyli miejsca naszego przeznaczenia. To co widzimy to nasza plebania. każdy ma swój pokój z prysznicem i umywalką, jak na warunki afrykańskie to super komfort.

No i już w domku. Po prawie sześciu godzinach jazdy ponad 400 km jedyną asfaltową droga dojechaliśmy do Bologo czyli miejsca naszego przeznaczenia. To co widzimy to nasza plebania. każdy ma swój pokój z prysznicem i umywalką, jak na warunki afrykańskie to super komfort. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Wejdźmy do środka. Wow! Spanko pod baldachimem. Nic z tego to nie baldachim królewski tylko moskitiera chroniąca nas przed natarczywością komarów i innych drobnych żyjątek które chciałyby wleźć do łóżka.

Wejdźmy do środka. Wow! Spanko pod baldachimem. Nic z tego to nie baldachim królewski tylko moskitiera chroniąca nas przed natarczywością komarów i innych drobnych żyjątek które chciałyby wleźć do łóżka. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Dzięki panelom słonecznym zamieszczonym na dachach (patrz zdjęcie drugie, w lewym górnym narożniku) możemy korzystać z dobroci techniki. Jak to dobrze, że na początku czerwca za ostanie zaskórniaki kupiłem to cudo zwane „laptopem”. Inaczej nie byłoby tej opowieści. a poza tym można przy nim spędzać ciekawie wieczory.

Dzięki panelom słonecznym zamieszczonym na dachach (patrz zdjęcie drugie, w lewym górnym narożniku) możemy korzystać z dobroci techniki. Jak to dobrze, że na początku czerwca za ostanie zaskórniaki kupiłem to cudo zwane „laptopem”. Inaczej nie byłoby tej opowieści. a poza tym można przy nim spędzać ciekawie wieczory. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Nie myślmy, ze cała Afryka to tropikalny busz. W Czadzie widoki ograniczają się do pustyni na północy, sawanny na południu i gęstych zarośli na samym południu na pograniczu z Republiką Centralnoafrykańską. My wychodząc za plebanie musimy zadowolić się takim widokiem, czyli trawiastą sawanną. To nic innego jak wysokie na półtora metra trawsko które w ostatnim etapie pory suchej wypali słońce. Gdzie niegdzie z owej trawy wystają samotnie rosnące drzewa, najczęściej akacje afrykańskie.

Nie myślmy, ze cała Afryka to tropikalny busz. W Czadzie widoki ograniczają się do pustyni na północy, sawanny na południu i gęstych zarośli na samym południu na pograniczu z Republiką Centralnoafrykańską. My wychodząc za plebanie musimy zadowolić się takim widokiem, czyli trawiastą sawanną. To nic innego jak wysokie na półtora metra trawsko które w ostatnim etapie pory suchej wypali słońce. Gdzie niegdzie z owej trawy wystają samotnie rosnące drzewa, najczęściej akacje afrykańskie. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Nasza misja ma już kilka lat więc odziedziczyliśmy po poprzednikach Kościół. wśród maleńkich domków afrykańskich wygląda naprawdę jak Katedra Według mnie swoim wyglądem ma przypominać tradycyjny afrykański dom, tylko w większych rozmiarach.

Nasza misja ma już kilka lat więc odziedziczyliśmy po poprzednikach Kościół. wśród maleńkich domków afrykańskich wygląda naprawdę jak Katedra Według mnie swoim wyglądem ma przypominać tradycyjny afrykański dom, tylko w większych rozmiarach. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Naprawdę wspaniale się prezentuje przy zachodzie słońca. Kiedy temperatura nie doskwiera na termometrze tylko 30º C można podziwiać wspaniałą bryłę naszego Kościoła.

Naprawdę wspaniale się prezentuje przy zachodzie słońca. Kiedy temperatura nie doskwiera na termometrze tylko 30º C można podziwiać wspaniałą bryłę naszego Kościoła. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Oczywiście Kościół służy innemu celowi niż podziwianie. O tym wiedza wszyscy nawet w Polsce. Msza św. w tygodniu odprawiana jest o godzinie 6.00. Tak to nie pomyłka w druku o godzinie szóstej, a więc wstajemy o piątej rano. W niedziele aby mogli dotrzeć wierni z bardziej oddalonych zakątków wioski Msza jest o 8.00. Świec w Afryce praktycznie się nie używa, brak wosku, a poza tym w temperaturze 40º C stopiłyby się. W takiej sytuacji ministranci korzystają z lamp naftowych. Jesteśmy w Afryce gdzie w liturgii wykorzystywany jest taniec liturgiczny, więc stojące pod ścianą dziewczęta to tancerki.

Oczywiście Kościół służy innemu celowi niż podziwianie. O tym wiedza wszyscy nawet w Polsce. Msza św. w tygodniu odprawiana jest o godzinie 6.00. Tak to nie pomyłka w druku o godzinie szóstej, a więc wstajemy o piątej rano. W niedziele aby mogli dotrzeć wierni z bardziej oddalonych zakątków wioski Msza jest o 8.00. Świec w Afryce praktycznie się nie używa, brak wosku, a poza tym w temperaturze 40º C stopiłyby się. W takiej sytuacji ministranci korzystają z lamp naftowych. Jesteśmy w Afryce gdzie w liturgii wykorzystywany jest taniec liturgiczny, więc stojące pod ścianą dziewczęta to tancerki. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Może to dziwne ale w ogromnych oknach Kościoła nie ma szyb, ale po co one skoro tak i tak jest ciepło niekiedy aż za bardzo. Otwarte okna to naturalna wentylacja wnętrza, szczególnie kiedy Kościół jest przepełniony.

Może to dziwne ale w ogromnych oknach Kościoła nie ma szyb, ale po co one skoro tak i tak jest ciepło niekiedy aż za bardzo. Otwarte okna to naturalna wentylacja wnętrza, szczególnie kiedy Kościół jest przepełniony. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Zasadniczo na Mszę Święta przychodzi bardzo dużo ludzi, z czego dużą grupę stanowią dzieci. W oczekiwaniu na rozpoczęcie liturgii jest próba śpiewów lub korzystają z ostatniej okazji aby się pokręcić i porozmawiać. W czasie Mszy św. jest to niedopuszczalne. 10a. A to już nasze tancerki w akcji. W rytm afrykańskich bębnów swym tańcem uzupełniają liturgiczny śpiew. Nam w Europie może się to wydaje dziwne a nawet śmieszne ale taniec rytualny jest wpisany w tradycje afrykańską.

Zasadniczo na Mszę Święta przychodzi bardzo dużo ludzi, z czego dużą grupę stanowią dzieci. W oczekiwaniu na rozpoczęcie liturgii jest próba śpiewów lub korzystają z ostatniej okazji aby się pokręcić i porozmawiać. W czasie Mszy św. jest to niedopuszczalne. 10a. A to już nasze tancerki w akcji. W rytm afrykańskich bębnów swym tańcem uzupełniają liturgiczny śpiew. Nam w Europie może się to wydaje dziwne a nawet śmieszne ale taniec rytualny jest wpisany w tradycje afrykańską. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Liturgia jest zawsze przygotowana. Troszczą się o to katechiści (ma to coś wspólnego z katechetą ale nie do końca a wyjaśnienie tego do końca zajęłoby dużo czasu). Dla niecierpliwych mogę zdradzić tajemnicę; Msza św. niedzielna trwa około 2 godzin.

Liturgia jest zawsze przygotowana. Troszczą się o to katechiści (ma to coś wspólnego z katechetą ale nie do końca a wyjaśnienie tego do końca zajęłoby dużo czasu). Dla niecierpliwych mogę zdradzić tajemnicę; Msza św. niedzielna trwa około 2 godzin. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

By lepiej zrozumieć problemy tutejszej kultury, poznać bliżej lokalne zwyczaje, nie pozostaje nic innego jak usiąść przy kubku zimnej wody i porozmawiać z katechistami. Nie zawsze jest to proste bowiem znajomość języka francuskiego nie zawsze jest furtką do pełnego poznania problemu.

By lepiej zrozumieć problemy tutejszej kultury, poznać bliżej lokalne zwyczaje, nie pozostaje nic innego jak usiąść przy kubku zimnej wody i porozmawiać z katechistami. Nie zawsze jest to proste bowiem znajomość języka francuskiego nie zawsze jest furtką do pełnego poznania problemu. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Po niedzielnych obowiązkach najwygodniej jest usiąść w fotelu i poczytać coś lub porozmawiać z Ks. Mariuszem o planach na najbliższy tydzień.

Po niedzielnych obowiązkach najwygodniej jest usiąść w fotelu i poczytać coś lub porozmawiać z Ks. Mariuszem o planach na najbliższy tydzień. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Mimo że to Afryka to posiłki jadamy w całkiem europejskich warunkach. Może nie są to potrawy typowo polskie ale na pewno smaczne. I jak tu schudnąć! Myślę że czas i warunki zrobią swoje.

Mimo że to Afryka to posiłki jadamy w całkiem europejskich warunkach. Może nie są to potrawy typowo polskie ale na pewno smaczne. I jak tu schudnąć! Myślę że czas i warunki zrobią swoje. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Przy niektórych misjach są formowani chłopcy którzy później maja szanse wstąpić do Niższego Seminarium. Ich pobyt połączony jest również z obowiązkami, na przykład pomoc w ogrodzie.

Przy niektórych misjach są formowani chłopcy którzy później maja szanse wstąpić do Niższego Seminarium. Ich pobyt połączony jest również z obowiązkami, na przykład pomoc w ogrodzie. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Na razie nasz ogródek nie wygląda zachwycająco ale początki bywają niekiedy trudne. Poprzednikom na naszej misji ani się nie śnił ogród wiec wszystko trzeba zaczynać od początku. Sam klimat Czadu też nie ułatwia tego. Od maja do września pada codziennie a przez resztę roku trzeba codziennie podlewać.

Na razie nasz ogródek nie wygląda zachwycająco ale początki bywają niekiedy trudne. Poprzednikom na naszej misji ani się nie śnił ogród wiec wszystko trzeba zaczynać od początku. Sam klimat Czadu też nie ułatwia tego. Od maja do września pada codziennie a przez resztę roku trzeba codziennie podlewać. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Chłopcy pracując czują się cząstką misji i sprawia im to wielką radość. Do tego od najmłodszych lat są przyzwyczajeni do pracy więc nie trzeba ich do tego zbytnio nakłaniać.

Chłopcy pracując czują się cząstką misji i sprawia im to wielką radość. Do tego od najmłodszych lat są przyzwyczajeni do pracy więc nie trzeba ich do tego zbytnio nakłaniać. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Po pracy wypada coś wypić. Popularny jest tutaj karmelowy napój zwany „Maltiną”, dla naszych chłopców to rarytas na który w domu nie mogliby sobie pozwolić. To też widać zadowolenie na ich twarzach. Może któryś z nich zostanie księdzem aby kontynuować naszą pracę w Czadzie. Zobaczymy!? Czas pokaże.

Po pracy wypada coś wypić. Popularny jest tutaj karmelowy napój zwany „Maltiną”, dla naszych chłopców to rarytas na który w domu nie mogliby sobie pozwolić. To też widać zadowolenie na ich twarzach. Może któryś z nich zostanie księdzem aby kontynuować naszą pracę w Czadzie. Zobaczymy!? Czas pokaże. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski

Niekiedy aby zrobić ciekawe zdjęcie trzeba nieco wysiłku. Ks. Mariusz aby uwiecznić uroczy zachód słońca wspiął się wysoko na konstrukcję misyjnej wieży ciśnień.

Niekiedy aby zrobić ciekawe zdjęcie trzeba nieco wysiłku. Ks. Mariusz aby uwiecznić uroczy zachód słońca wspiął się wysoko na konstrukcję misyjnej wieży ciśnień. fot.: Ks. Krzysztof Domagalski